żniwiarz

Nie czytam dużo kryminałów. Nie znam kanonu tego gatunku, za wyjątkiem Millenium Stieg Larssona. Wydaje mi się, że jeszcze duuużo przede mną, nie mam pojęcia jak dobierać lektury żeby z jednej strony była wartościowa a z drugiej pochłonęłaby mnie bez reszty. Książka Grzegorzewskiej została mi polecona i długo się wzbraniała aż w końcu przeczytałam dla tzw. świętego spokoju.
Pierwsze co rzuca się w oczy to okładka ale w myśl porzekadła nie oceniaj książki po okładce i tak postanowiłam ją przeczytać. Mamy tu wszystko piękną scenerię, uroczą główną bohaterkę, dobrego i złego gliniarza, studentów, romans, seks, pieniądze ba, nawet jest wątek gejowski. I pytanie kto zabił ? Kiepski ze mnie detektyw, bo nie odgadłam kto jest mordercą. Może autorka bardzo zmyśle ukrywała wskazówka a może niedokładnie czytałam. Książkę czyta się dość szybko, miejscami jest nudna i nic się nie dzieje. Raczej jej nie polecam.

W mojej ocenie 3/6