idiota domistrzulisses

Są takie książki, które wypada znać. A co jeśli wszelkie próby pokonania autora spełzły na niczym. Pierwszy pojawił się Bułhakow Mistrz i Małgorzata to lektura w 3/4 klasie liceum. Wszystkie koleżanki zachwycały się wątkiem Mistrza i Małgorzaty a ja nie. Nawet nie udało mi się dotrzeć to tego momentu w książce. Próbowałam chyba dwa razy i nic. Również na studiach po nią sięgnęłam i ostatni moment jaki pamiętam to 400 dolarów ukrytych w toalecie. Książkę posiadam i myślę, że spróbuję sięgnąć do niej po raz 4. Z Ulissesem spotkałam się na studiach, lektura obowiązkowa na zajęcia z literatury współczesnej. Chyba niewielu z nas przez nią przeszło. Mi udało się 3 razy prolongować ją w bibliotece po czym dałam za wygraną i kupiłam swój własny egzemplarz, który od tamtej pory leży na półce. Dostojewski  widnieje w kanonie licealnych lektur Zbrodnia i kara także nie została przeze mnie ukończona. Kilku znajomych jednak mówiło przeczytaj Idiotę, książka dużo ciekawsza i lepsza niż Zbrodnia, więc postanowiłam się i z tym zmierzyć. Tutaj także poległam.

Morał: nie warto zmuszać się do konktetnej książki, bo nic z tego nie wyjdzie