Nadrabianie zaległości – Czas Apokalipsy

czas apokalipsy

Czas Apokalipsy: powrót (1979) reż. Francis Ford Coppola – film długi to i długo trwało zanim go obejrzałam. Na wstępie muszę zaznaczyć, że i tak podzieliłam go na dwa dni. Być może rozbiło to dramaturgię ale szczęśliwym trafem udało mi się wstrzelić w odpowiedni moment. Film obsypany wieloma nagrodami, przez niektórych uznawany za arcydzieło, jest luźną adaptacją powieści Josepha Conrada Jądro ciemności. Akcja filmu osadzona jest w realiach wojny w Wietnamie. Przez całą drogę prowadzi nas głos kapitana Benjamina Willard’a (Martin Sheen). Willard doświadczony żołnierz dostaje tajną misję i za wszelką cenę musi ją wykonać. Ale czy weteran wojenny może sobie pozwolić na refleksję nad zasadnością swojej misji? Podczas działań wojennych kto wyznacza granicę co jest normalne? Czym różnią się działania wojenne w wykonaniu Podpułkownika Billa Kilgore’a (Robert Duvall) i jego uwielbienia do zapachu napalmu od poczynań pułkownika Waltera Kurtz’a?
Z ciekawostek w rolę Cleana wciela się młodziutki Laurence Fishburne, słynny Morfeusz z Matrixa .

Moja ocena: 8/10

Chirurdzy, co dalej bez Christiny

chirurdzy

Wiosenny sezon serialowy 2014 dobiegł końca. Za nami ostatni odcinek Chirurgów. I jak się okazało koniec przyjaźni Meredith i Christiny. Każda z nich wybrała inną drogę, bardziej komfortową dla siebie. Twórcy serialu ładnie podziękowali za lata pracy Sandrze Oh, odtwórczyni roli Christiny. Na całe szczęście nie umarła na zawał (Ryśku pamiętamy), tudzież nie wyzionęła ducha pośród kartonów. Już nie raz bywało, że z serialu odchodzili moi ulubieni bohaterzy: Burke, Teddy czy Addison ale bez Christiny ciężko wyobrazić sobie poczynania Meredith.
Teraz pozostaje cierpliwie poczekać na 11. sezon, tym razem bez Mojej osoby.

Na zakończenie chyba najlepsza scena z 10. sezonu.

Za ciosem tym razem Christie

INieByloJuzNikogo

Jeśli Chmielewska to Wielka Dama kryminału to o Christie można powiedzieć że jest Królową gatunku. Na zaledwie 150 stronach potrafiła opowiedzieć wciągającą historię. I nie było już nikogo (inny tytuł Dziesięciu Murzynków) morderstwo doskonałe a punktem wyjścia jest dziecięca wyliczanka. Poznajemy 10 osób, każda zupełniej różnej osobowości. Aż trudno uwierzyć, że na tajemniczej wyspie znaleźli się przez przypadek. Coś jednak ich łączy – zbrodnia, której dopuścili się w przeszłości. Żadne z nich nie zostało ukarane ale nic straconego, bo tajemnicza ręka sprawiedliwości dosięgnie każdego. Autorka bardzo sprytnie przerzuca ciężar oskarżeń byśmy znów mogli usłyszeć Jeszcze jeden z nas, którego niewinność została udowodniona za późno! Odcięci od świata snują domysły kto będzie następną ofiarą.

Moja ocena: 5/6

Moja przygoda z Chmielewską

dzikie_bialko

Rok 2014 obfituje w sięganie przeze mnie po zaległości czytelnicze. Rzadko mam okazję czytać literaturę polską, z różnych przyczyn. Zachęcona pochlebnymi opiniami o Chmielewskiej wszak to Wielka Dama polskiego kryminału. Przez wszystkie swoje lata twórczości zdążyła napisać mnóstwo kryminałów, została ogłoszona polską Agatha Christie. W ramach wyzwania czytelniczego sięgnęłam po Dzikie białko. Książka podobno nie-do-przeczytania. Mit potwierdzony. Do połowy książki myślałam, że czytam kryminał, że zaraz będzie trup i zacznie się szukanie mordercy. A tu proszę marchew ekologiczna, łoś w lodówce, wielostronicowy zachwyt nad jajami od kur z wolnego wybiegu. W końcu polowanie na dzika, dzikie-biało. Akcji zero a każde zdanie dopisane jakby na doczepkę. Zakład wygrany ale można powiedzieć, że to było pyrrusowe zwycięstwo.
Finał – na razie wstrzymuję się z dalszym poznawaniem twórczości Chmielewskiej.

Moja ocena: 3/6

Wszystko będzie dobrze – Kapitan Philips

kapitan philips

Opowieść osadzona na wodach oceanu oblewającego brzegi Afryki tzw. Róg Afryki. W role tytułowego kapitana wciela się bezbłędny Tom Hanks, jego adwersarzem został naturszczyk Barkhad Abdi. Walka aktorskiego Goliata z Dawidem, oczywiście Dawid nie stoi na przegranej pozycji. Akcja zmienia się jak w kalejdoskopie, raz porwany zostaje porywaczem by znów powrócić do swojej pierwotnej roli. Fabuła oparta na faktach i aż dziw bierze, że piraci mają się dobrze w XXI wieku.
Czy wszystko będzie dobrze, jak często zapewnia Muse, okaże się na końcu filmu. Film doskonale sprawdzi się w niedzielne popołudnie.

Moja ocena: 7/10

Prawda o sprawie Harry’ego Queberta

prawda o sprawie

Gruby kryminał oznacza, że dużo się będzie działo. Ale jak na kryminał przystało szybko się czyta. Kilka dni i już wiadomo kto zabił. Akcja rozgrywa się współcześnie w małym miasteczku Aurora, ale żeby dowiedzieć się prawdy musimy powrócić do wydarzeń z 1975 roku. Co tak naprawdę wydarzyło się między Harrym a Nolą? Razem z Marcusem Wspaniałym krok po kroku, kartka po kartce odkrywamy mroczną tajemnicę Harry’ego. Towarzyszymy mu w niemocy twórczej i współczujemy kiedy po raz kolejny wydawca go naciska, grozi zerwaniem umowy. Chcąc nie chcąc znalazł się środku wielkiego zamieszania a jego moralnym obowiązkiem będzie spisanie prawdy o sprawie Harry’ego. Porównanie do trylogii Millenium jest trochę na wyrost, nie mniej jednak warto sięgnąć po książkę i dowiedzieć się jak jest prawda Harry’ego Queberta.

Morał: prawda na wierzch wypływa
Moja ocena: 4/6

Klasyczny wtorek – Dobry, zły i brzydki reż. Sergio Leone


Właściwie sięgnęłam po ten film przez muzykę Ennio Morricone. Temat przewodni z filmu jest tak znany i charakterystyczny, że nawet osoba mało obeznana z westernami od razu przyporządkuje go do tego gatunku. Akcja filmu rozgrywa się w czasie wojny secesyjnej a fabuła rozdzielona jest na trzy osoby. Dobry czyli Blondie (Clint Eastwood), Zły – Angel Eyes (Lee Van Cleef) oraz Brzydki Tuco (Eli Wallach). Losy bohaterów nieustanie się splatają a gra toczy się o wysoką stawkę. Czy tym razem dobro zwycięży ?
Western to gatunek trochę zapomniany, swoje lata świetności ma za sobą. Ostatnio przypomniał go Quentin Tarantino swoim bardzo udanym filmem Django. Western kojarzy mi się z: Dzikim Zachodem i jego rozległymi krajobrazami, kowbojami, musi być jakiś czarny charakter, rewolwerowcami, wojną secesyjną, saloonami, konie, dużo koni, złoto bądź ukryty skarb, mogą też być Indianie. Obejrzałam jeden film a wydaje mi się, że znam wszystkie. Myślę że jeszcze kiedyś sięgnę po jakiś western, może coś Eastwooda.
Bonazny nie oglądałam, za to śledziłam wątki Doktor Quinn.

Moja ocena: 8/10

Piosenki z filmów, które przerosły swoich twórców


Wet Wet Wet – love is all around Cztery wesela i pogrzeb


Bill Medley & Jennifer Warnes – (I’ve had) time of my life Dirty Dancing


Survivor – Eye Of The Tiger Rocky III


The Righteous Brothers – Unchained Melody Uwierz w ducha


Urge Overkill – Girl You’ll Be a Woman Soon Pulp Fiction

Pełnoletni Crash

Crash_Bandicoot_2

W 1996 pojawiła się pierwsza odsłona platformówki Crash Bandicoot dostępna na PSX. Sięgnęłam po nią 18 lat po premierze i podoba mi się, ale jest trudna i nie potrafię jej zasejwować. Za to wiele godzin, nocy i dni, do boleści kciuków spędziłam z Crashem 2. Po tylu latach okazało się, że Crash to nie lisek a jamraj pasiasty, a to co zbierał to wcale nie były jabłka. Nie ma to żadnego znaczenie, nadal jest to  świetna gra. Przejść Crasha na 100 % to był nie lada wyczyn, twórcy postarali się, żeby tak łatwo nie poszło. Milion przekleństw wypowiedziałam widząc na ekranie telewizora Game Over. Potem pojawił się Crash 3, do pomocy tym razem miał siostrę Coco i jej tygrysa, T-rexa, Polara. Dalszy ciąg przygód Crasha to wyścigi Crash Team Racing. Świetne, niesamowita grafika, muzyka, grywalność, broń. Można grać i grać.  Najbardziej jednak lubię Crasha 2, nie zliczę ile razy udało mi się  przejść grę do końca, a zaraz za nim CTR. I do tych dwóch pewnie nie raz wrócę. 

Historia książki w zarysie

Książka jaka jest, każdy widzi. Drugi powiedział, że książka to jedności funkcji, formy i treści. Najpierw były tabliczki gliniane, zwoje papirusowe. Potem pojawił się pergamin i piękne iluminacje, minęły całe wieki a do głosu doszedł drzeworyt i papier. Zaraz za nimi pojawił się ojciec druku, niejaki Johannes Gutenberg z Moguncji. Potem długo, długo nic, do czasu rewolucji przemysłowej i taniego papieru, który nota bene prawie się nie zachował do naszych czasów. Po drodze gdzieś nieśmiało pojawił się mikrofilm,  czy ktoś to widział poza pracownikami Pracowni Reprografii i Digitalizacji Zbiorów ? Aż w końcu pojawił się on – ebook. Na uniwersytetach grzmieli: nowa postać książki tak, ale dla książki naukowej, a nie dla beletrystyki. A ja im wierzyłam. I tak żyłam w średniowieczu, do czasu aż dostałam czytnik ebooków. Nie ma sensu rozpisywać się co lepsze książka papierowa czy elektroniczna. Kwestia gustu, może przyzwyczajenia. To prawda plik nie ma żadnej wartości sentymentalnej. Ale czy my ludzie XXI w. jesteśmy aż tak bardzo sentymentalni ?

« Older posts